Sobota

W ubiegłą sobotę byłam na spotkaniu zorganizowanym przez kobiety z talentem z szyciową pasją i miłością do patchworka. Tego rodzaju spotkanie odbyło się po raz drugi. Panie zaprezentowały swoje dzieła, wymieniały się szyciowymi doświadczeniami, mniej wtajemniczone poznawały „sekrety” szycia patchworka.

Przy maszynach, miłej rozmowie i wspaniałej atmosferze czas upłynął nam niespodziewanie szybko. Każda z nas wyniosła z tego spotkania nowe umiejętności i nowe doświadczenie oraz przyrzeczenie, że spotkamy się na następny miesiąc. Już się cieszę na to spotkanie. A do tego czasu muszę odrobić pracę domową aby móc się pochwalić tym co zrobiłam.

Dwie patchworkowe poduszki to efekt wyniesionej przeze mnie wiedzy z poprzedniego spotkania. Kilka odpowiednich cięć a następnie zszyć i poduszka gotowa.

Pozdrawiam Wszystkich zaglądających tutaj, dziękuję za pozostawione komentarze i zapraszam ponownie.

Pasy

Pomysł na narzutę w pasy powstał jakiś czas temu. Ustalona kolorystyka, zakupione materiały – z tym nie było problemu. Bez przeszkód odbyło się również uszycie wierzchniej części, czyli pozszywanie pasów wg. ustalonego projektu.

Szyło się fajnie, łatwo i szybko.
I niestety ta łatwość uśpiła moją czujność. Złożyłam „kanapkę” pospinałam i zabrałam się do pikowania. I tu zaczęły się schody. Po przeszyciu pierwszych pasów okazało się, że na spodniej części patchworku robią się zakładki i materiał nie układa się tak jak być powinno.

Objawiła się perspektywa prucia przeszyć, czego po prostu nie znoszę. Całość więc została odłożona „na potem”. I tak przeleżało sobie to wszystko kilka tygodni, do momentu gdy naszła mnie przerażająca myśl o posiadaniu „UFO”. Zmobilizowałam więc swoje siły, sprułam to co było do sprucia. Tym razem doceniając przeciwnika, wszystko starannie sfastrygowałam, a następnie przeszyłam na maszynie. Na koniec oblamowałam i patchworkowa narzuta w pasy jest gotowa.

Jej wymiary to 2×2,20m. Może nie jest doskonała, ale czy coś w ogóle jest doskonałe?

Londyn

Big Ben, Tower Bridge, piętrowy czerwony autobus, budka telefoniczna, Underground… niestety to nie relacja z wycieczki po Londynie.

Pewnego dnia kupiłam kawałek bawełny zadrukowanej zdjęciami przedstawiającymi charakterystyczne miejsca w Londynie. Z materiału tego uszyłam poduszki i mam kawałek brytyjskiej stolicy na kanapie.

Pozdrawiam serdecznie Wszystkich odwiedzających i życzę miłego tygodnia 😉